................................................

  HOME

................................................

  NEWS

................................................

  GALLERIES

................................................

  VIDEOS

................................................

  SPOTS

................................................

  WEATHER

................................................

  LINKS

................................................

  TEAM

................................................

Agger zaliczony

 

„Agger jest zarezerwowany wyłącznie dla doświadczonych surferów” to jedno ze zdań opisujących Agger w „Kite and Windsurfing Guide Europe”.
Nidgy nie uważałem się za eksperta, więc z pewnym niepokojem podejmowałem decyzje o wyjeździe na ten spot. Podnosiło mnie jednak na duchu, że będę pływał w towarzystwie Polaków: mojego ‘starego’ kompana – Michasia Dziewięckiego i dwóch amatorów przerośniętych jesiennych fal, którzy dzień wcześniej zakwaterowali się w Klitmoller: Karola i Sebastiana Siwka.

 

 

 

 

Na spocie zjawiliśmy się około 11.00 i od razu nabraliśmy respektu do tego miejsca – 1.5 m fale łamiące się wprost na brzeg nie pozostawiały złudzeń – to nie będzie sielanka.
Zaglądający na spot Niemcy i ich skwaszone miny połączone z ‘podwinięciem ogona’ i ucieczką ze spotu nie dodawały nam otuchy.
Ostatecznie po 30 minutach ‘czajenia’ się, na wodę zszedł Michaś ze swoim Naish Session 3,7 i Naish Wave o enigmatycznych parametrach. Ku mojemu zdziwieniu Młody z minuty na minutę śmigał coraz śmielej i już po 10 minutach wycinał Cutbacki, których nie powstydził by się sam Victor Fernadez.
Chwilę później dołączyłem do Młodego i zabawa z całkiem nieźle ukształtowanymi falami zaczęła się na dobre.

 

 

 

 

 

Po godzinie jazdy, gdy pojawiło się pierwsze zmęczenie przyjechał Karol i Sebastian. Koniecznie chcieliśmy zobaczyć jak wygląda przesiadka z Bałtyku na Morze Północne, więc wraz z Michałem zrobiliśmy sobie przerwę i czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu Karol bez najmniejszego problemu wyczuł ‘time-ing’ i idealnie wskoczył na wodę po zestawie załamujących się fal – North Sea było jego! Sebastian nie był takim chojrakiem i poświęcił kilkanaście minut na rozpoznanie terenu. Ostatecznie i on dołączył do naszej ekipy.

 

 

 

 

Po kilku godzinach jazdy Michaś całkiem zapomniał o szacunku dla tego spotu i swoje Cutbacki wycinał niemalże na piasku. Niestety jeden z przejazdów nie poszedł zgodnie z planem i nasz Młody wpadł w objęcia przyboju, który dość szybko przypomniał mu, kto tu rządzi. Po kilku minutach mielonki nasz Młody Gniewny wyszedł z morza z połamanym masztem, ale i chęcią na ‘dogrywkę’.

 

 

 

 

Szybka zmiana sprzętu i powrót na „rozkręcone party”.
Fale z każdą godziną narastały, a kolejne wyjścia w morze coraz bardziej przypominały „Mission Impossible’.
Trudne warunki i długa podróż do Danii dały się w kość Karolow i Sebastianowi, którzy jako pierwsi opuścili spot. Godzinkę później, po zażartej walce z wody zszedł Michał.
Kilka minut później stwierdziłem, że nie będę pływał sama i rozpocząłem ostatni hals do brzegu. Gdy poczułem pod finem piasek zeskoczyłem z deski, a sekundę późnej zwaliła mi się na plecy 2 metrowa fala, która pociągnęła mnie z powrotem do morza. Po ‘małej pralce’ zostałem wypluty na brzeg kilkanaście metrów w dół wiatru.
Z radością w sercu i piachem w ustach ruszyłem ze sprzętem w stronę samochodu – Agger zaliczony!